powiększ tekst A A A

poniedziałek 01.08.2011

Kategoria
Pozostałe informacje

HARCERSKI MIESIĄC W LESIE

Miesiąc spędzony w sosnowym lesie, nad brzegiem jeziora na północy Polski. W takiej okolicy druhny z 1. Trzciańskiej Drużyny Harcerek ,,Silva" rozbiły wraz z niepołomickimi harcerzami i harcerkami swój obóz. Pierwsze trzy dni były bardzo ciężkie. Czekała ich pionierka, rozbijanie namiotów, cięcie żerdek, wbijanie gwoździ i budowanie pryczy, na których spokojnie mieli przespać dwadzieścia dziewięć nocy.
6 lipca 2011 r. wszystko stało na swoim miejscu. Od tego momentu osiemdziesięciu harcerzy i harcerek rozpoczęło swoją leśną przygodę. W podobozie 1 TDH ,,Silva" i 7 NDH ,,Szatra" harcowanie rozpoczęły cztery zastępy, w tym dwa trzciańskie.
- Czytając ten artykuł pewnie ciężko Wam jest uwierzyć w to, że miesiąc spędziłyśmy blisko natury. Z dala od hałasu, pośpiechu, komputera, ciepłej wody i elektryczności. Niemniej jednak tak właśnie było. Każdy dzień rozpoczynałyśmy krótką piosenką i gimnastyką, bo jak wiadomo w zdrowym ciele zdrowy duch. Następnie śniadanie, czasami trafiała się służba kuchenna, czy też wartownicza, a zaraz po nich mnóstwo atrakcji. Wyjście na gry terenowe, pływanie kajakami po jeziorze, służba u mieszkańców tamtejszej wsi, śpiew ogranie na werandzie pałacu i zorganizowanie zabaw dla małych dzieci mieszkających w Człopie (południowo - zachodniej części Pojezierza Wałeckiego w województwie zachodniopomorskim). To wszystko to tylko mała cząstka tego co robiłyśmy. Obozu nie da się opisać w dwóch słowach, obóz trzeba przeżyć. Podczas naszej wakacyjnej przygody wszystkie druhny z niecierpliwością wyczekiwały trzydniowych wędrówek, które do dnia wyjazdu były ogromną tajemnicą. Mianowicie w tym roku postanowiłyśmy udać się drużynami nad morze. Naszym celem był Koszalin i Mielno Koszalińskie. Pomimo złych warunków atmosferycznych dwadzieścia harcerek biegało po plaży w deszczu skakało przez sztormowe fale i śmiało się do łez. Tym oto sposobem przemoczone wróciłyśmy pociągiem do swojego obozu. Tam pogoda także była w kratkę, ale to nie przeszkodziło w zajęciach związanych z pierwszą pomocą, ziołolecznictwem, strzelaniem z łuku czy też nauką wypalania garnków w glinianym piecu. Podczas miesięcznego wypoczynku wzięłyśmy udział drużynami w olimpiadzie obozowej, polowych mszach harcerskich oraz pokazie musztry - relacjonuje Aleksandra Błasińska - jedna z uczestniczek tego obozu.
Dwadzieścia dziewięć dni minęło w mgnieniu oka. W pamięci uczestników tego leśnego obozu teraz pozostaną wspomnienia i wizerunki twarzy wielu nowych znajomych ludzi, z którymi harcerki z Trzciany mają nadzieję utrzymywać kontakt i spotkać się w przyszłym roku na harcerskiej drodze.